Start   Aktualności   |  Projekty  |  Fundacja  |  Ulica Piotrkowska  |  Kontakt
       
  Opinie  
11/06
2006
Urzędnicy w Galerii Wielkich Krasnali
 
  << wróć  

Miałem nie zabierać głosu w sprawie galerii krasnali na ulicy Piotrkowskiej. Zdecydowałem, że podejmę próbę załatwienia sprawy bez "podkręcania atmosfery" wokół kolejnego gniota , by nie dawać medialnej satysfakcji inicjatorom przedsięwzięcia.

Sprowokowały mnie do wypowiedzi pytania z pierwszej strony łódzkiego wydania piątkowej ( z 9 - go czerwca ) Gazety Wyborczej; "Ładne są czy brzydkie? Zdobią nam miasto i Pietrynę, czy szpecą? Są sztuką czy nie?" pyta red. Michał Jagiełło nadając krasnalom tytuł pomników.

Dodatkową motywację znalazłem w moich rozmowach na ten temat z Markiem Janiakiem ( architekt, artysta, prezes Fundacji Ulicy Piotrkowskiej) i Andrzejem Joczem (profesor rzeźby w łódzkiej ASP i w Instytucie Architektury). Pierwszy oznajmił, że duperelami nie będzie zaprzątał sobie głowy i radzi mi zachować się identycznie. Z wypowiedzi drugiego wynikało, że wszystko, co miał w tej sprawie do powiedzenia już powiedział. Wyrażając niecierpliwość oświadczył, że nieudolną amatorszczyzną nie będzie się zajmował, a poza tym dopuszcza społeczne funkcjonowanie takich ludycznych inicjatyw, także na głównej ulicy naszego miasta. Obaj panowie "spuszczają" wątpliwości i pytania Gazety. Myślę, że niestety, postawę "nie chce mi się, nie mam czasu, nie wypada się w tym babrać" przyjmą inni, w tym także twórcy, ludzie kultury i nieliczne w mieście autorytety. Za to jestem pewien, że kolejny raz około 600 fanów Szytenchelma w blisko milionowym mieście utwierdzi go w braku pokory.

Armie kolorowych krasnali przy trasach wyjazdowych do naszych zachodnich sąsiadów też mają ciągle wzięcie. Są beznadziejnie sympatyczne. Udekorujmy nimi Piotrkowską. Pomalowane w kolorze brązu uzupełnią nam galerię. Jeszcze prościej pomalować nasze łódzkie w barwy krasnali eksportowych. Będzie ślicznie. Zapewniam.

Nie trzeba karać za beztalencie i bezguście. Nie można jednak godzić się na zamianę najważniejszej przestrzeni w mieście w teren stałego odpustu. Ja nie chcę. Nie chcę kolejny raz odpowiadać własnym dzieciom i ludziom odwiedzającym Łódź, że to właśnie takie dziwne miasto, w którym obok świetnej "Ławeczki Tuwima" autorstwa Wojciecha Gryniewicza prawo egzystencji mają szkarady.

Wspaniałą jest idea Galerii Wielkich Łodzian, koszmarem natomiast jej realizacja

Miało nie być o krasnalach. Nie one i ich nieudolni autorzy są największym problemem Łodzi. Problemem, coraz groźniejszym, są urzędnicy, którzy wyrażają zgodę na inwazję krasnali na Piotrkowską. Dwa lata wcześniej pomysły Sztenchelma odrzuciła Miejska Komisja Urbanistyczna. Nie wyrazili zgody, pytałem, Architekt Miasta i Wojewódzki Konserwator Zabytków. A więc kto? Ulica Piotrkowska jest w całości chroniona konserwatorsko. To jeden z ważniejszych obszarów zabytkowych w Łodzi. Prawo chroni ją przed działaniami bezmyślnymi. Chroni przed brzydkimi szyldami, reklamami, witrynami. Nie można bez stosownych uzgodnień wymienić nie tylko okna, ale nawet krawężnika i kosza na śmieci. Akceptacji estetycznej wymagają także stawiane tylko czasowo, na okres lata ogródki gastronomiczne. Kto więc naruszył prawo zezwalając na obecność krasnali z galerii na Piotrkowskiej? Zadaję to pytanie publicznie Prezydentowi Łodzi.

Od Konserwatorów; Wojewódzkiego i Miejskiego oczekuję skutecznych działań chroniących łódzkie zabytki zgodnie z prawem. Łodzian namawiam do aktywnej postawy. Miejsce dla krasnali z Piotrkowskiej jest w prywatnych ogródkach i na placach zabaw. Zapędziłem się. Na tych ostatnich niekoniecznie. Źle będą wpływać na rozwój dzieci!

Urzędnikom odpowiedzialnym za obecność krasnali na Piotrkowskiej życzę ich własnych portretów w galerii Szytenchelma, koniecznie ze skrzydłami z fortepianu. Oczekuję opinii pod adresem fundacja@piotrkowska.pl

Włodzimierz Adamiak Łódź 11.06.2006

 
       
 
     
dołącz do nas na 
 

  Nasi partnerzy  
         ĹĂłdzka Specjalna Strefa Ekonomiczna


born in DB